Szanujemy Twoją prywatność. Nie nawidzimy SPAMU tak jak Ty i nie robimy tego w trosce o jak najlepsze relacje z Tobą. Tworzenie konta oznacza, że odpowiadają Ci Warunki korzystania z usługi ,firmy Polityka prywatności oraz Warunki korzystania z plików cookie.

Wizyta


0

0

31 min

-Dawno, dawno temu, za siedmioma...

-NIE ! Nie chce!

-No...d-dobra. Dawno, dawno...

-Nie chce tej bajki!-westchnęłam ociężale przypatrując się małej Paulinie, krnąbrnej dziewczynce o blond loczkach. Patrzyła na mnie gniewnie niesamowicie błękitnymi oczami. Wywróciłam oczami spojrzałam na zegar na ścianie obok, nad jej biurkiem i ponownie spojrzałam na małą.

-To co chcesz? -spytałam już zniecierpliwiona.- Ledwo zaczynam a ty od razu krzyczysz.-dodałam wyrzucając ręce do góry w geście irytacji. Chciałam być dobrą opiekunką i położyć dziewczynkę o 20 godzinie spać... ona jednak miała inne plany, czyli wkurzanie swojej opiekunki.

-Chce jakąś inną bajkę!-krzyknęła rzucając we mnie pluszowym misiem. Przymknęłam oczy starając się zachować spokój... nie lubiłam się nią zajmować, nawet za grube pieniądze jej bogatych rodziców.-Masz wymyślić mi bajkę! I to już!- „Mały tyran" pomyślałam. Rozejrzałam się wokół i przykuł mój wzrok smok, marionetka na sznurkach. Wzięłam ją i pokazałam małej z uśmiechem na co ta zmarszczyła brwi... ciężko ją będzie zadowolić. Usiadłam na jej łóżku tuż obok niej dalej z uśmiechem przyklejonym na twarzy.

-Może bajka o smoku?-spytałam z nadzieją i patrzyłam na nią wyczekująco a ta wściekła złapała za zabawkę, wyrwała mi ją z ręki i rzuciła nią przed siebie. Wyprostowałam się zdenerwowana. Mała patrzyła na mnie z wyższością. Mój wzrok pokierował się na okno. Nie mogłam na nią nakrzyczeć, mała by powiedziała rodzicom że jestem złą opiekunką a oni by mnie wywalili wierząc Paulinie niż mi. Wstałam i podeszłam do okna by się uspokoić. Spojrzałam przez nie i zobaczyłam niewielki plac zabaw gdzie jeszcze bawiły się dzieci. Nie wiedziałam co wymyślić, było późno a ten irytujący brzdąc mający ledwie metr wzrostu nadwyrężał moją i tak już słabą cierpliwość.

-Miałaś mi powiedzieć bajkę!-usłyszałam za sobą irytujący piskliwy głos małego „potworka". Policzyłam cicho do dziesięciu, wzięłam parę głębokich oddechów i odwróciłam się do Pauliny ze sztucznie miłym uśmiechem. Wiedziałam że ona to wyczuje ale w tamtym momencie miałam jej serdecznie dość.

-Proszę cię.-byłam już zmęczona usiadłam z powrotem na łóżku małej przymknęłam oczy i potarłam czoło.- Idź spać.-mimo że powiedziałam to cicho mój ton był ostry na co Paulina się aż wzdrygnęła.

BAJKĘ!-wrzasnęła z płaczem robiąc przerwy przy każdym słowie dla lepszego efektu, niestety dla niej byłam już odporna na jej wybuchy. Nagle usłyszałam szczeknięcie zamka „O cholera! "jęknęłam w duchu... Paulina się najwidoczniej ucieszyła, uśmiechnęła się do mnie złośliwie ale po chwili jej uśmiech znikł gdy usłyszałyśmy ciche przekleństwa z przedpokoju. Już sądziłyśmy że to jej rodzice, ale najwidoczniej los postanowił się nade mną zlitować. Poklepałam dziewczynkę po głowie uprzejmie się do niej uśmiechając. Poszłam sprawdzić kto przyszedł do mieszkania. W przedpokoju stał młody chłopak. David, brat Pauliny. Ciemne brązowe włosy opadały mu na brązowe oczy ukryte za okularami. Uśmiechnęłam się opierając się o ścianę. Chłopak spojrzał na mnie pochylając się do przodu i opierając o ścianę gdy zdejmował buty.

-Twoja siostra jest cholernie wybredna.-mruknęłam udając obrażoną a on zaśmiał się na moją minę.

-Nie, tylko ty głupiutka nie umiesz opowiadać bajek. - skrzywiłam się, nie lubiłam tego w jaki sposób się do mnie odzywał. Jestem od niego starsza o rok! Chyba to coś znaczy, prawda? -Hej! Nie denerwuj się.-dodał rozbawiony. Przeszedł obok mnie i zmierzwił mi włosy chichocząc pod nosem. Zacisnęłam zęby by czegoś mu nie powiedzieć a wiedziałam że bym żałowała tych słów. Chłopak ruszył do pokoju swojej siostry ruszyłam za nim ale on tylko zajrzał do pokoju i zamknął drzwi po czym odwrócił się w moją stronę.-Możesz już iść, poinformuję rodziców że wróciłem szybciej.-w sumie to był dobry pomysł. O tak późnej porze letni upał pewnie minął.

-No dobra, to do zobaczenia jutro!-zawołałam z uśmiechem i ruszyłam do wyjścia. Słyszałam za sobą że chłopak mnie odprowadza do drzwi. Ubrałam szybko swoje sfatygowane trampki i wzięłam swój plecak pod czujnym wzrokiem chłopaka. Obróciłam się posyłając mu uśmiech co odwzajemnił, otworzyłam drzwi i wyszłam z mieszkania. Usłyszałam jak za mną drzwi się zatrzasnęły i zazgrzytały zamykane zamki. Odetchnęłam z ulgą. Tak praktycznie mówiąc zazwyczaj wychodziłam szybciej z ich mieszkania. Pierwszy raz poprosili bym została dłużej. Nagle usłyszałam znany mi dźwięk dzwonka mojego telefonu na który, podskoczyłam w miejscu gdy stanęłam przed windą przeklinając w myślach osobę która zadzwoniła. Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon i spojrzałam na wyświetlacz, od razu mój nastrój się poprawił. Przejechałam palcem po ekranie i przyłożyłam urządzenie do ucha jednocześnie wciskając guzik koło drzwi windy.

-Hej Michał!-zawołałam lekko kołysząc się na stopach a po drugiej stronie usłyszałam śmiech swojego chłopaka.

-Hej młoda.-zamruczał do słuchawki a mnie przeszedł przyjemy dreszcz. Przewróciłam oczami z lekkim uśmiechem i westchnęłam.-Co, mała dała ci w kość?-spytał. Usłyszałam charakterystyczny dzwonek i drzwi windy otworzyły się przede mną.

-Wykłócała się ze mną o bajkę.-wyjaśniłam wchodząc do windy i od razu nacisnęłam przycisk na panelu by zjechać na parter. Uroki mieszkania w wieżowcach.

-Dobra pogadamy jak wyjdziesz. Czekam na parkingu.-i się rozłączył spojrzałam zaskoczona na ekran telefonu, skrzywiłam się i kręcąc głową zablokowałam telefon, zdjęłam powoli plecak z ramion i wrzuciłam do niego komórkę. Usłyszałam po chwili dzwonek a drzwi windy się otworzyły. Gdy wyszłam z budynku poczułam na skórze jeszcze rozgrzane popołudniowym słońcem powietrze. Stanęłam na chodniku i rozejrzałam się wokół. Wieczorami w mieście nie było dużego ruchu a na tym osiedlu rzadko bywało by nie było miejsca na parkingu, więc od razu zauważyłam Michała stojącego przy moim aucie Hyundai ix20 o charakterystycznym bijącym po oczach czerwonym kolorze za co do dzisiaj mam żal do moich rodziców. Uśmiechnęłam się na widok mojego chłopaka jednak po chwili mina mi zrzedła gdy zobaczyłam w jego dłoniach telefon. Kretyn uzależniony od facebooka i twittera. Podeszłam cicho do niego, stał do mnie tyłem więc z łatwością zakradłam się do niego i zajrzałam przez jego ramię. Zobaczyłam jednak że pisze wiadomość tekstową SMS do swojego starego kumpla ze studiów by zaprosić go na mecz siatkówki następnego dnia do siebie. Z ulgą wypuściłam powietrze z ust i objęłam chłopaka przylegając do jego pleców. Poczułam że blondyn się spiął na mój ruch jednak po chwili usłyszałam cichy chichot.

-Nie zakradaj się tak Iza.-powiedział spokojnie obracając się w moją stronę przez co musiałam go puścić. Posłałam mu przepraszające spojrzenie a ten westchnął zrezygnowany, wywrócił oczami gdy się uśmiechnęłam niewinnie i zgarnął mnie w swoje ramiona na co zamruczałam zadowolona zarzucając ręce na jego szyje. Uwielbiałam się do niego przytulać. Po chwili poczułam lekkie klepnięcie w bok bym go puściła co zrobiłam z nie zadowoleniem. -Wsiadaj do samochodu, jedziemy dziś do mnie.-otworzyłam szerzej oczy w szoku.

-Serio?-spytałam nie dowierzając. Michał uśmiechnął się zadowolony i zamruczał melodyjnie „Yhym” kiwając głową do tego. Blondyn wsiadł pierwszy a ja w podskokach obeszłam auto by znaleźć się przy drzwiach od strony pasażera. Gdy tylko się usadowiłam i zapięłam pas chłopak odpalił silnik, włączył bieg wsteczny i wycofał samochód patrząc do tyłu opierając rękę o zagłówek fotela na którym siedziałam. Przez chwilę po prostu go obserwowałam jak manewruje przy wyjeździe z parkingu i włącza się do ruchu ulicznego. Lubiłam go obserwować jak prowadzi samochód, robi to spokojnymi płynnymi ruchami których nie zaobserwowałam u innych kierowców z którymi jeździłam.

-Ciesze się że spędzę z tobą tą noc.-odparł przerywając ciszę. Spojrzałam na twarz blondyna i uśmiechnęłam się.

-No cóż zobaczymy.-odparłam tajemniczo i parsknęłam śmiechem a ten rozbawiony tylko pokręcił głową.

-Jesteś nie możliwa.

-I za to mnie kochasz.- Michał spojrzał na mnie z nie dowierzaniem ale już nic więcej nie powiedział, wrócił do uważnego patrzenia na drogę. Postanowiłam włączyć radio. Ustawiłam na ulubioną stację muzyczną i zadowolona opadałam na oparcie poprawiając plecak który leżał na moich kolanach.

-Nie znam tego.-przyznał blondyn marszcząc brwi.

-Ja też nie.- mruknęłam. Jechaliśmy w ciszy a w tle grała muzyka. Po kilku utworach usłyszałam znajomą piosenkę.- I found a love for me darling, just dive right in and follow my lead well, I found a girl, beautiful and sweet oh, I never knew you were the someone waiting for me – zaczęłam śpiewać razem z wokalistą. Kochałam tą piosenkę.- 'Cause we were just kids when we fell in love

Not knowing what it was I will not give you up this time.

-Ładnie.- usłyszałam, spojrzałam na Michała zdziwiona.-No śpiewaj dalej.-powiedział. I akurat miał zacząc się refren.

-Baby, I'm dancing in the dark With you between my arms Barefoot on the grass, listening To our favourite song When you said you looked a mess, I whispered underneath my breath But you heard it, darling, You look perfect tonight.- samochód się zatrzymał a Michał wyłączył radio i zgasił silnik.

-Jesteśmy na miejscu.- kiwnęłam głową i odpięłam pas.-Dlaczego wcześniej przy mnie nie śpiewałaś?-spytał z wyrzutem.

-Bo to nie jest moja pasja.-odpowiedziałam uśmiechając się do niego smutno chłopak nic więcej nie powiedział tylko pokiwał głową. Oboje wysiedliśmy z auta a ja ruszyłam w stronę drzwi, Michał zamknął samochód i szybko do mnie dołączył. Gdy weszliśmy do mieszkania na czwartym piętrze pierwsze co zwróciło moją uwagę to kot.-Kocie jak ja ciebie dawno nie widziałam.- wyszeptałam podchodząc do zwierzaka, który siedział przed drzwiami łazienki w przedpokoju i patrzył na mnie swoimi żółtymi ślepiami. Wyciągnęłam dłoń a ten ją obwąchał i wtulił w nią łepek. Uśmiechnęłam się na ten gest i wzięłam czarnego kota na ręce.

-Do mnie tak chętnie się nie tuli.-jęknął blondyn z wyrzutem odstawiając swoje buty.

-Ale to do ciebie idzie jak chce jedzenie.-odparłam a ten tylko prychnął zirytowany a ja parsknęłam śmiechem chowając twarz w futrze kota.

-No właśnie idzie do mnie kiedy coś chce!-warknął.-Mała interesowna kupka futra.- spojrzałam na kota i postawiłam go ostrożnie na podłodze. Zanim się wyprostowałam przejechałam dłonią po jego grzbiecie a ten obrażony że go odstawiłam poszedł do salonu.

-Może coś zjemy?-spytałam i podeszłam do miejsca gdzie chłopak odstawił swoje buty i sama zdjęłam swoje odstawiając je obok drzwi przy ścianie.-Nie zdążyłam nic zjeść w pracy.- wyjaśniłam. Ruszyliśmy oboje do kuchni, usiadłam na blacie nad szafką a Michał krzątał się po kuchni wyjmując potrzebne składniki do zrobienia najprostszego dania czyli tostów.

-Nawet dobre.-odparłam z pełnymi ustami gdy gotowe tosty stały na blacie między mną a Michałem który usiadł obok po zrobieniu tych tostów.

-Dzięki.- odpowiedział również z pełnymi ustami. Kot przestał chyba być na mnie obrażony i wskoczył na blat by wyżebrać ode mnie kawałek szynki z tosta. -O nie futrzaku.-blondyn zeskoczył z blatu i odstawił na talerz swojego tosta i zabrał kota z blatu. Wziął go na ręce i z nim wyszedł. Po chwili wrócił a ja zabrałam się za kolejnego, ostatniego tosta.

Po jedzeniu położyliśmy się na łóżku w pokoju chłopaka.

-Moi rodzice mają mnie odwiedzić w ten weekend.-powiedział przyciągając mnie do siebie a ja wtuliłam się w tors chłopaka. Gdy dotarło do mnie co powiedział chłopak jęknęłam z niezadowoleniem. Nie lubiłam jego rodziców. Michał włożył dłonie pod moją koszulkę i delikatnie jeździł palcami po mojej skórze, to było bardzo przyjemne uczucie, rozpraszające uwagę. -Spokojnie kochanie, przyjdą tylko na obiad i wrócą do siebie.-dodał szeptem na ucho a mnie przeszedł przyjemny dreszcz po całym ciele. Uwielbiałam jego głos. Zadarłam głowę do góry by spojrzeć na jego twarz. Zadowolony cmoknął mnie w nos na co zachichotałam pod nosem a ten znowu mnie cmoknął ale w policzek. Zirytowana podniosłam się i szybko zanim zdążył zareagować usiadłam na nim okrakiem, pchnęłam go by padł plecami na materac i pocałowałam go w usta. Michał od razu pogłębił pocałunek przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie kładąc dłoń na moim karku. Dłońmi błądziłam po jego torsie aż wreszcie włożyłam dłonie pod jego koszulkę na co on się lekko spiął i wykorzystując moją nieuwagę przewrócił mnie na plecy i pociągnął do góry za moją koszulkę, pozwoliłam mu ją zdjąć. Chłopak sam zdjął swoją odrzucając ją gdzieś na bok tak jak moją. Przyglądał się mojemu ciału i delikatnie dotykał opuszkami mojej skóry. Wyciągnęłam dłonie do jego twarzy by pogłaskać go po policzku, pod palcami czułam kujący zarost ale mi to nie przeszkadzało. Zarzuciłam dłonie na szyję i przyciągnęłam go do pocałunku i zjechałam dłońmi na jego ramiona. Blondyn zjechał ustami z moich ust na obojczyk gdzie mnie delikatnie ugryzł i zassał skórę robiąc mi czerwony znak. Jęknęłam i wygięłam się przy tym w łuk. Dłońmi złapał za moje nadgarstki i przyszpilił mnie do łózka. Ponownie przyjrzał mi się. Puścił moje nadgarstki i po chwili siedziałam na nim okrakiem a ten majstrował przy zapięciu stanika. Gdy i ta część garderoby wylądowała gdzieś na podłodze ponownie połączyliśmy się w pocałunku a jego dłonie znajdowały się na moich pośladkach. Wierciłam się czując że jest już bardzo podniecony a Michał warknął w moje usta na co uśmiechnęłam się chytrze i dalej robiłam mu na złość. Znowu pchnął mnie na materac i niemal zdarł ze mnie moje krótkie spodenki razem z bielizną i sam zdjął swoje. Błądził dłońmi po moim ciele zahaczając o mój czuły punkt przez co dostawałam szału i od czasu do czasu dotykał moich piersi.

-Przestań się bawić!-warknęłam zniecierpliwiona a ten zaśmiał się i pocałował mnie w policzek. Zdjął ostatnią rzecz jaką miał na sobie i sięgnął do szafki obok łózka. Uniosłam się zaciekawiona na łokciach.

-Cierpliwości kocie.-zamruczał i wyprostował się trzymając w dłoni małe foliowe opakowanie. Rozerwał je zębami i nałożył prezerwatywę na siebie. Ułożył się między moimi nogami a ja je rozchyliłam bardziej i pozwoliłam by wszedł we mnie na co syknęłam z bólu, zacisnęłam mocno usta i zacisnęłam dłonie na pościeli pode mną.-Spokojnie.-wyszeptał mi do ucha i pocałował w nie. Znowu mnie pocałował co mnie uspokoiło i powoli zaczął się poruszać we mnie a ja ułożyłam dłonie na jego plecach. Powoli zaczynałam czuć z tego przyjemność a jego ruchy stawały się coraz pewniejsze i szybsze . Oplotłam go nogami w pasie a on dyszał mi do ucha i słyszałam jego jęki. Wciągnął mnie na swoje kolana, uniosłam i się a on ponownie we mnie wszedł wydobywając z moich ust jęk. Wtuliłam się w niego gdy się poruszyłam w górę i w dół. Pierwszy raz się bałam tego ale gdy się to robi bo się tego chce to wcale nie jest tak straszne. Michał złapał za moje pośladki i uniósł mnie lekko mocno się we mnie poruszając na co pisnęłam i zacisnęłam dłonie na jego plecach wbijając w skórę paznokcie.

-M-michał – wyjąkałam.

-Wytrzymaj jeszcze trochę.-wysapał mi do ucha. Czułam jak lepiliśmy się od potu.

-Przyśpiesz.-wyszeptałam. Jęknęłam głośniej gdy to zrobił przyciskając go mocno do siebie i zacisnęłam nogi wokół niego. Po chwili szczytowaliśmy niemalże w tym samym momencie. Zadrżałam w jego ramionach a on równie drżącymi ustami musnął moje gdy się lekko odsunęłam od niego i opadliśmy oboje na materac łóżka. Chwile leżeliśmy by złapać oddech. Michał się podniósł po chwili by zerwać spod nas koc, pomogłam mu i przykryliśmy się nim wtulając w siebie.

-Kocham cię.- wychrypiał i pocałował delikatnie, uśmiechnęłam się na ten gest.

-Ja też ciebie kocham.-wyszeptałam i wyczerpana zamknęłam oczy czekając na sen.-Dawno, dawno temu, za siedmioma...

-NIE ! Nie chce!

-No...d-dobra. Dawno, dawno...

-Nie chce tej bajki!-westchnęłam ociężale przypatrując się małej Paulinie, krnąbrnej dziewczynce o blond loczkach. Patrzyła na mnie gniewnie niesamowicie błękitnymi oczami. Wywróciłam oczami spojrzałam na zegar na ścianie obok, nad jej biurkiem i ponownie spojrzałam na małą.

-To co chcesz? -spytałam już zniecierpliwiona.- Ledwo zaczynam a ty od razu krzyczysz.-dodałam wyrzucając ręce do góry w geście irytacji. Chciałam być dobrą opiekunką i położyć dziewczynkę o 20 godzinie spać... ona jednak miała inne plany, czyli wkurzanie swojej opiekunki.

-Chce jakąś inną bajkę!-krzyknęła rzucając we mnie pluszowym misiem. Przymknęłam oczy starając się zachować spokój... nie lubiłam się nią zajmować, nawet za grube pieniądze jej bogatych rodziców.-Masz wymyślić mi bajkę! I to już!- „Mały tyran" pomyślałam. Rozejrzałam się wokół i przykuł mój wzrok smok, marionetka na sznurkach. Wzięłam ją i pokazałam małej z uśmiechem na co ta zmarszczyła brwi... ciężko ją będzie zadowolić. Usiadłam na jej łóżku tuż obok niej dalej z uśmiechem przyklejonym na twarzy.

-Może bajka o smoku?-spytałam z nadzieją i patrzyłam na nią wyczekująco a ta wściekła złapała za zabawkę, wyrwała mi ją z ręki i rzuciła nią przed siebie. Wyprostowałam się zdenerwowana. Mała patrzyła na mnie z wyższością. Mój wzrok pokierował się na okno. Nie mogłam na nią nakrzyczeć, mała by powiedziała rodzicom że jestem złą opiekunką a oni by mnie wywalili wierząc Paulinie niż mi. Wstałam i podeszłam do okna by się uspokoić. Spojrzałam przez nie i zobaczyłam niewielki plac zabaw gdzie jeszcze bawiły się dzieci. Nie wiedziałam co wymyślić, było późno a ten irytujący brzdąc mający ledwie metr wzrostu nadwyrężał moją i tak już słabą cierpliwość.

-Miałaś mi powiedzieć bajkę!-usłyszałam za sobą irytujący piskliwy głos małego „potworka". Policzyłam cicho do dziesięciu, wzięłam parę głębokich oddechów i odwróciłam się do Pauliny ze sztucznie miłym uśmiechem. Wiedziałam że ona to wyczuje ale w tamtym momencie miałam jej serdecznie dość.

-Proszę cię.-byłam już zmęczona usiadłam z powrotem na łóżku małej przymknęłam oczy i potarłam czoło.- Idź spać.-mimo że powiedziałam to cicho mój ton był ostry na co Paulina się aż wzdrygnęła.

-JA...CHCE... BAJKĘ!-wrzasnęła z płaczem robiąc przerwy przy każdym słowie dla lepszego efektu, niestety dla niej byłam już odporna na jej wybuchy. Nagle usłyszałam szczeknięcie zamka „O cholera! "jęknęłam w duchu... Paulina się najwidoczniej ucieszyła, uśmiechnęła się do mnie złośliwie ale po chwili jej uśmiech znikł gdy usłyszałyśmy ciche przekleństwa z przedpokoju. Już sądziłyśmy że to jej rodzice, ale najwidoczniej los postanowił się nade mną zlitować. Poklepałam dziewczynkę po głowie uprzejmie się do niej uśmiechając. Poszłam sprawdzić kto przyszedł do mieszkania. W przedpokoju stał młody chłopak. David, brat Pauliny. Ciemne brązowe włosy opadały mu na brązowe oczy ukryte za okularami. Uśmiechnęłam się opierając się o ścianę. Chłopak spojrzał na mnie pochylając się do przodu i opierając o ścianę gdy zdejmował buty.

-Twoja siostra jest cholernie wybredna.-mruknęłam udając obrażoną a on zaśmiał się na moją minę.

-Nie, tylko ty głupiutka nie umiesz opowiadać bajek. - skrzywiłam się, nie lubiłam tego w jaki sposób się do mnie odzywał. Jestem od niego starsza o rok! Chyba to coś znaczy, prawda? -Hej! Nie denerwuj się.-dodał rozbawiony. Przeszedł obok mnie i zmierzwił mi włosy chichocząc pod nosem. Zacisnęłam zęby by czegoś mu nie powiedzieć a wiedziałam że bym żałowała tych słów. Chłopak ruszył do pokoju swojej siostry ruszyłam za nim ale on tylko zajrzał do pokoju i zamknął drzwi po czym odwrócił się w moją stronę.-Możesz już iść, poinformuję rodziców że wróciłem szybciej.-w sumie to był dobry pomysł. O tak późnej porze letni upał pewnie minął.

-No dobra, to do zobaczenia jutro!-zawołałam z uśmiechem i ruszyłam do wyjścia. Słyszałam za sobą że chłopak mnie odprowadza do drzwi. Ubrałam szybko swoje sfatygowane trampki i wzięłam swój plecak pod czujnym wzrokiem chłopaka. Obróciłam się posyłając mu uśmiech co odwzajemnił, otworzyłam drzwi i wyszłam z mieszkania. Usłyszałam jak za mną drzwi się zatrzasnęły i zazgrzytały zamykane zamki. Odetchnęłam z ulgą. Tak praktycznie mówiąc zazwyczaj wychodziłam szybciej z ich mieszkania. Pierwszy raz poprosili bym została dłużej. Nagle usłyszałam znany mi dźwięk dzwonka mojego telefonu na który, podskoczyłam w miejscu gdy stanęłam przed windą przeklinając w myślach osobę która zadzwoniła. Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon i spojrzałam na wyświetlacz, od razu mój nastrój się poprawił. Przejechałam palcem po ekranie i przyłożyłam urządzenie do ucha jednocześnie wciskając guzik koło drzwi windy.

-Hej Michał!-zawołałam lekko kołysząc się na stopach a po drugiej stronie usłyszałam śmiech swojego chłopaka.

-Hej młoda.-zamruczał do słuchawki a mnie przeszedł przyjemy dreszcz. Przewróciłam oczami z lekkim uśmiechem i westchnęłam.-Co, mała dała ci w kość?-spytał. Usłyszałam charakterystyczny dzwonek i drzwi windy otworzyły się przede mną.

-Wykłócała się ze mną o bajkę.-wyjaśniłam wchodząc do windy i od razu nacisnęłam przycisk na panelu by zjechać na parter. Uroki mieszkania w wieżowcach.

-Dobra pogadamy jak wyjdziesz. Czekam na parkingu.-i się rozłączył spojrzałam zaskoczona na ekran telefonu, skrzywiłam się i kręcąc głową zablokowałam telefon, zdjęłam powoli plecak z ramion i wrzuciłam do niego komórkę. Usłyszałam po chwili dzwonek a drzwi windy się otworzyły. Gdy wyszłam z budynku poczułam na skórze jeszcze rozgrzane popołudniowym słońcem powietrze. Stanęłam na chodniku i rozejrzałam się wokół. Wieczorami w mieście nie było dużego ruchu a na tym osiedlu rzadko bywało by nie było miejsca na parkingu, więc od razu zauważyłam Michała stojącego przy moim aucie Hyundai ix20 o charakterystycznym bijącym po oczach czerwonym kolorze za co do dzisiaj mam żal do moich rodziców. Uśmiechnęłam się na widok mojego chłopaka jednak po chwili mina mi zrzedła gdy zobaczyłam w jego dłoniach telefon. Kretyn uzależniony od facebooka i twittera. Podeszłam cicho do niego, stał do mnie tyłem więc z łatwością zakradłam się do niego i zajrzałam przez jego ramię. Zobaczyłam jednak że pisze wiadomość tekstową SMS do swojego starego kumpla ze studiów by zaprosić go na mecz siatkówki następnego dnia do siebie. Z ulgą wypuściłam powietrze z ust i objęłam chłopaka przylegając do jego pleców. Poczułam że blondyn się spiął na mój ruch jednak po chwili usłyszałam cichy chichot.

-Nie zakradaj się tak Iza.-powiedział spokojnie obracając się w moją stronę przez co musiałam go puścić. Posłałam mu przepraszające spojrzenie a ten westchnął zrezygnowany, wywrócił oczami gdy się uśmiechnęłam niewinnie i zgarnął mnie w swoje ramiona na co zamruczałam zadowolona zarzucając ręce na jego szyje. Uwielbiałam się do niego przytulać. Po chwili poczułam lekkie klepnięcie w bok bym go puściła co zrobiłam z nie zadowoleniem. -Wsiadaj do samochodu, jedziemy dziś do mnie.-otworzyłam szerzej oczy w szoku.

-Serio?-spytałam nie dowierzając. Michał uśmiechnął się zadowolony i zamruczał melodyjnie „Yhym” kiwając głową do tego. Blondyn wsiadł pierwszy a ja w podskokach obeszłam auto by znaleźć się przy drzwiach od strony pasażera. Gdy tylko się usadowiłam i zapięłam pas chłopak odpalił silnik, włączył bieg wsteczny i wycofał samochód patrząc do tyłu opierając rękę o zagłówek fotela na którym siedziałam. Przez chwilę po prostu go obserwowałam jak manewruje przy wyjeździe z parkingu i włącza się do ruchu ulicznego. Lubiłam go obserwować jak prowadzi samochód, robi to spokojnymi płynnymi ruchami których nie zaobserwowałam u innych kierowców z którymi jeździłam.

-Ciesze się że spędzę z tobą tą noc.-odparł przerywając ciszę. Spojrzałam na twarz blondyna i uśmiechnęłam się.

-No cóż zobaczymy.-odparłam tajemniczo i parsknęłam śmiechem a ten rozbawiony tylko pokręcił głową.

-Jesteś nie możliwa.

-I za to mnie kochasz.- Michał spojrzał na mnie z nie dowierzaniem ale już nic więcej nie powiedział, wrócił do uważnego patrzenia na drogę. Postanowiłam włączyć radio. Ustawiłam na ulubioną stację muzyczną i zadowolona opadałam na oparcie poprawiając plecak który leżał na moich kolanach.

-Nie znam tego.-przyznał blondyn marszcząc brwi.

-Ja też nie.- mruknęłam. Jechaliśmy w ciszy a w tle grała muzyka. Po kilku utworach usłyszałam znajomą piosenkę.- I found a love for me darling, just dive right in and follow my lead well, I found a girl, beautiful and sweet oh, I never knew you were the someone waiting for me – zaczęłam śpiewać razem z wokalistą. Kochałam tą piosenkę.- 'Cause we were just kids when we fell in love

Not knowing what it was I will not give you up this time.

-Ładnie.- usłyszałam, spojrzałam na Michała zdziwiona.-No śpiewaj dalej.-powiedział. I akurat miał zacząc się refren.

-Baby, I'm dancing in the dark With you between my arms Barefoot on the grass, listening To our favourite song When you said you looked a mess, I whispered underneath my breath But you heard it, darling, You look perfect tonight.- samochód się zatrzymał a Michał wyłączył radio i zgasił silnik.

-Jesteśmy na miejscu.- kiwnęłam głową i odpięłam pas.-Dlaczego wcześniej przy mnie nie śpiewałaś?-spytał z wyrzutem.

-Bo to nie jest moja pasja.-odpowiedziałam uśmiechając się do niego smutno chłopak nic więcej nie powiedział tylko pokiwał głową. Oboje wysiedliśmy z auta a ja ruszyłam w stronę drzwi, Michał zamknął samochód i szybko do mnie dołączył. Gdy weszliśmy do mieszkania na czwartym piętrze pierwsze co zwróciło moją uwagę to kot.-Kocie jak ja ciebie dawno nie widziałam.- wyszeptałam podchodząc do zwierzaka, który siedział przed drzwiami łazienki w przedpokoju i patrzył na mnie swoimi żółtymi ślepiami. Wyciągnęłam dłoń a ten ją obwąchał i wtulił w nią łepek. Uśmiechnęłam się na ten gest i wzięłam czarnego kota na ręce.

-Do mnie tak chętnie się nie tuli.-jęknął blondyn z wyrzutem odstawiając swoje buty.

-Ale to do ciebie idzie jak chce jedzenie.-odparłam a ten tylko prychnął zirytowany a ja parsknęłam śmiechem chowając twarz w futrze kota.

-No właśnie idzie do mnie kiedy coś chce!-warknął.-Mała interesowna kupka futra.- spojrzałam na kota i postawiłam go ostrożnie na podłodze. Zanim się wyprostowałam przejechałam dłonią po jego grzbiecie a ten obrażony że go odstawiłam poszedł do salonu.

-Może coś zjemy?-spytałam i podeszłam do miejsca gdzie chłopak odstawił swoje buty i sama zdjęłam swoje odstawiając je obok drzwi przy ścianie.-Nie zdążyłam nic zjeść w pracy.- wyjaśniłam. Ruszyliśmy oboje do kuchni, usiadłam na blacie nad szafką a Michał krzątał się po kuchni wyjmując potrzebne składniki do zrobienia najprostszego dania czyli tostów.

-Nawet dobre.-odparłam z pełnymi ustami gdy gotowe tosty stały na blacie między mną a Michałem który usiadł obok po zrobieniu tych tostów.

-Dzięki.- odpowiedział również z pełnymi ustami. Kot przestał chyba być na mnie obrażony i wskoczył na blat by wyżebrać ode mnie kawałek szynki z tosta. -O nie futrzaku.-blondyn zeskoczył z blatu i odstawił na talerz swojego tosta i zabrał kota z blatu. Wziął go na ręce i z nim wyszedł. Po chwili wrócił a ja zabrałam się za kolejnego, ostatniego tosta.

Po jedzeniu położyliśmy się na łóżku w pokoju chłopaka.

-Moi rodzice mają mnie odwiedzić w ten weekend.-powiedział przyciągając mnie do siebie a ja wtuliłam się w tors chłopaka. Gdy dotarło do mnie co powiedział chłopak jęknęłam z niezadowoleniem. Nie lubiłam jego rodziców. Michał włożył dłonie pod moją koszulkę i delikatnie jeździł palcami po mojej skórze, to było bardzo przyjemne uczucie, rozpraszające uwagę. -Spokojnie kochanie, przyjdą tylko na obiad i wrócą do siebie.-dodał szeptem na ucho a mnie przeszedł przyjemny dreszcz po całym ciele. Uwielbiałam jego głos. Zadarłam głowę do góry by spojrzeć na jego twarz. Zadowolony cmoknął mnie w nos na co zachichotałam pod nosem a ten znowu mnie cmoknął ale w policzek. Zirytowana podniosłam się i szybko zanim zdążył zareagować usiadłam na nim okrakiem, pchnęłam go by padł plecami na materac i pocałowałam go w usta. Michał od razu pogłębił pocałunek przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie kładąc dłoń na moim karku. Dłońmi błądziłam po jego torsie aż wreszcie włożyłam dłonie pod jego koszulkę na co on się lekko spiął i wykorzystując moją nieuwagę przewrócił mnie na plecy i pociągnął do góry za moją koszulkę, pozwoliłam mu ją zdjąć. Chłopak sam zdjął swoją odrzucając ją gdzieś na bok tak jak moją. Przyglądał się mojemu ciału i delikatnie dotykał opuszkami mojej skóry. Wyciągnęłam dłonie do jego twarzy by pogłaskać go po policzku, pod palcami czułam kujący zarost ale mi to nie przeszkadzało. Zarzuciłam dłonie na szyję i przyciągnęłam go do pocałunku i zjechałam dłońmi na jego ramiona. Blondyn zjechał ustami z moich ust na obojczyk gdzie mnie delikatnie ugryzł i zassał skórę robiąc mi czerwony znak. Jęknęłam i wygięłam się przy tym w łuk. Dłońmi złapał za moje nadgarstki i przyszpilił mnie do łózka. Ponownie przyjrzał mi się. Puścił moje nadgarstki i po chwili siedziałam na nim okrakiem a ten majstrował przy zapięciu stanika. Gdy i ta część garderoby wylądowała gdzieś na podłodze ponownie połączyliśmy się w pocałunku a jego dłonie znajdowały się na moich pośladkach. Wierciłam się czując że jest już bardzo podniecony a Michał warknął w moje usta na co uśmiechnęłam się chytrze i dalej robiłam mu na złość. Znowu pchnął mnie na materac i niemal zdarł ze mnie moje krótkie spodenki razem z bielizną i sam zdjął swoje. Błądził dłońmi po moim ciele zahaczając o mój czuły punkt przez co dostawałam szału i od czasu do czasu dotykał moich piersi.

-Przestań się bawić!-warknęłam zniecierpliwiona a ten zaśmiał się i pocałował mnie w policzek. Zdjął ostatnią rzecz jaką miał na sobie i sięgnął do szafki obok łózka. Uniosłam się zaciekawiona na łokciach.

-Cierpliwości kocie.-zamruczał i wyprostował się trzymając w dłoni małe foliowe opakowanie. Rozerwał je zębami i nałożył prezerwatywę na siebie. Ułożył się między moimi nogami a ja je rozchyliłam bardziej i pozwoliłam by wszedł we mnie na co syknęłam z bólu, zacisnęłam mocno usta i zacisnęłam dłonie na pościeli pode mną.-Spokojnie.-wyszeptał mi do ucha i pocałował w nie. Znowu mnie pocałował co mnie uspokoiło i powoli zaczął się poruszać we mnie a ja ułożyłam dłonie na jego plecach. Powoli zaczynałam czuć z tego przyjemność a jego ruchy stawały się coraz pewniejsze i szybsze . Oplotłam go nogami w pasie a on dyszał mi do ucha i słyszałam jego jęki. Wciągnął mnie na swoje kolana, uniosłam i się a on ponownie we mnie wszedł wydobywając z moich ust jęk. Wtuliłam się w niego gdy się poruszyłam w górę i w dół. Pierwszy raz się bałam tego ale gdy się to robi bo się tego chce to wcale nie jest tak straszne. Michał złapał za moje pośladki i uniósł mnie lekko mocno się we mnie poruszając na co pisnęłam i zacisnęłam dłonie na jego plecach wbijając w skórę paznokcie.

-M-michał – wyjąkałam.

-Wytrzymaj jeszcze trochę.-wysapał mi do ucha. Czułam jak lepiliśmy się od potu.

-Przyśpiesz.-wyszeptałam. Jęknęłam głośniej gdy to zrobił przyciskając go mocno do siebie i zacisnęłam nogi wokół niego. Po chwili szczytowaliśmy niemalże w tym samym momencie. Zadrżałam w jego ramionach a on równie drżącymi ustami musnął moje gdy się lekko odsunęłam od niego i opadliśmy oboje na materac łóżka. Chwile leżeliśmy by złapać oddech. Michał się podniósł po chwili by zerwać spod nas koc, pomogłam mu i przykryliśmy się nim wtulając w siebie.

-Kocham cię.- wychrypiał i pocałował delikatnie, uśmiechnęłam się na ten gest.

-Ja też ciebie kocham.-wyszeptałam i wyczerpana zamknęłam oczy czekając na sen.  

0 obserwujących
1 publikacji

Komentarze ( 0 )